CHINY – 20 LAT PÓŹNIEJ - SMACZNE CHINY

Na zakończenie tych kilkunastu zdań o tym niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju mieście jeszcze słów kilka o….. chińskim cyrku....

 

CHINY – DWADZIEŚCIA LAT PÓŹNIEJ - SMACZNE CHINY

Kilkanaście dni podróży przez Chiny pozwoliły nie tylko na zapoznanie się z przebogatą historią i zabytkami tego kraju, ale także z różnorodnością potraw i napojów jakie w tym czasie spożywaliśmy. O kuchni chińskiej już pisałem dlatego tylko przypomnę, że mówi się  o niej tj. o kuchni chińskiej, iż jest najlepsza, ale poza granicami Chin. Wszędzie tam gdzie istnieją tzw. Chinatown, czyli „chińskie miasta” w dużych aglomeracjach miejskich, olbrzymim powodzeniem cieszą się restauracje chińskie serwujące egzotyczne jak na nasze podniebienia dania. Przykładem, przynajmniej w moim przypadku, jest Paryż gdzie znam kilka doskonałych chińskich restauracji, w których wielokrotnie jadłem posiłki chińskiej kuchni, ale podane w europejskim stylu (typu bufet). Przytoczę jeszcze jedno stwierdzenie/określenie na temat kuchni chińskiej w samych Chinach. Otóż mówi się o niej, iż chińczycy jedzą wszystko co lata poza samolotem, co pływa poza łodzią podwodną i co ma cztery nogi a nie jest stołem. Wiem jedno – kuchnia chińska to kuchnia wielu smaków, zapachów i kolorów, i że najsmaczniejsza jest poza wielkimi centrami gdzie przebywa wielu turystów. Tam właśnie, w maleńkich restauracyjkach gdzie nikt nie znał innego języka niż chiński (rozmawiało się na migi), gdzie jadłospisy były sporządzone chińskim „krzaczkami” (zamawiane polegało na pokazywaniu potraw jedzonych przy sąsiednich stołach), poznawałem te smaki, wchłaniałem te zapachy i nie ukrywam, że tam właśnie kuchnia chińska jest najsmaczniejsza.

Nie będę Państwa zanudzał opisami stołów zastawionych różnorodnymi potrawami z ryb, wszelakiego mięsa czy warzyw przyrządzanych w sosach o pięciu, sześciu czy siedmiu smakach. Chciałbym Państwu przekazać swoje doznania wzrokowe oraz organoleptyczne czyli smakowe dwóch potraw, które są jakby nieodłączną częścią każdego dobrego programu wycieczki do Chin.

Pierwsza potrawa to – kaczka po pekińsku. Kiedy pierwszy raz ją jadłem dwadzieścia lat temu było to na biesiadzie w restauracji przeznaczonej wyłącznie dla turystów. Plastry z piersi kaczki ułożone były na półmisku a półmisek stał na obrotowym blacie. Każdy sobie nabierał do woli, smarował sosem sojowym, kładł na upieczony placuszek ryżowy i zjadał. Nie powiem smakowało nieziemsko, ale nikt nam nie pokazał jak się owo danie przygotowuje. Tym razem było inaczej. Restauracja specjalizowała się wyłącznie w przygotowaniu i serwowaniu kaczki po pekińsku. Siedząc przy stoliku widziałem jak kacze tuszki zaczepione dziobami zwisają nad paleniskiem i są opiekane. Tajemnica ich pieczenia polegała na tym, że ich tusze są wcześniej wypełniane wodą, smarowane specjalną glazurą i powoli pieką się aż mięso jest na zewnątrz upieczone i chrupkie a wewnątrz jakby ugotowane na parze. Umiejętność takiego przygotowania kaczki to minimum kilka lat stażu u mistrza a i tak końcowy egzamin, bo zawsze takowy jest, nie każdy adept tej kulinarnej sztuki – zdaje. Sztuka kaczkę upiec a druga sztuka to podzielić tak przygotowaną kaczkę na porcje. To też sztuka w sztuce, której także trzeba się uczyć latami. Obsługujący nas kelner bardzo ostrym nożem wycinał z kaczki plastry mięsa i podawał na talerzykach. W kilka minut z kaczki zostawał tylko dokładnie oczyszczony szkielet. Później już tradycyjnie sos sojowy, ryżowe placuszki i praca żuchwy włączającej kubki smakowe. Dobre chińskie piwo dopełniało uczucie sytości. Proszę mi wierzyć – kaczka po pekiński to jest to!!!

Drugą z potraw umieszczona w programie nosiła nazwę – bankietu pierożkowego. O ile kaczka po pekiński była faktycznie serwowana w Pekinie to na pierożkową ucztę zawieziono nas do restauracji Defaczang w miejscowości Xi’an (tam gdzie terakotowa armia). Nie byłbym sobą gdybym nie będąc wcześniej w Pekinie takich pierożków nie smakował. Już ich sposób przygotowania i podania jest wyjątkowy. Są po prostu ugotowane na parze w małych wiklinowych koszyczkach i w tychże koszyczkach trafiają na stół przed klienta. Przypominają wyglądem gruzińskie czinkali. Delikatne ciasto zlepione u góry kryje w swoim wnętrzu nader smakowite nadzienie. Kiedy podjechaliśmy pod restaurację jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego jak nas czeka niespodzianka. Po wejściu do środka zdawało się nam, że trafiliśmy do cesarskiego pałacu. Hostessy w tradycyjnych chińskich strojach, przebogaty wystrój wnętrza a na dodatek kilka pięter tego przybytku rozkoszy podniebienia robiły wrażenie. Jak się okazało nie ostanie. Powiem tak – ta pierożkowa uczta to była uczta Lukullusa. Zaserwowano nam osiem rodzajów pierożków, każdy z innym nadzieniem. Czy były dobre??? Stwierdzam, że już nigdy później nie jadłem czegoś tak wykwintnego w smaku, choć to tylko pierożki, tak pięknie i z takim wdziękiem podawanego a na dodatek w tak wspaniałym wnętrzu.

Dość o jedzeniu. Na zakończenie słów kilka o tradycyjnym chińskim napoju, którego tajemnice uprawiania strzeżono przez całe tysiąclecia. Chodzi oczywiście o herbatę. O jej powstaniu krąży wiele legend, ale ja przytoczę tutaj jedną jaką usłyszeliśmy w tradycyjnej chińskiej herbaciarni, gdzie herbatą nas częstowano, namawiano do jej kupna, ale przede wszystkim pokazywano jak należy ją przygotować do picia. Najpierw legenda – w jednej buddyjskiej świątyni ubogi wieśniak pomagał przy jej sprzątaniu. Stał tam żelazny posąg bogini Guanyin. Czynił to systematycznie i z odruchu serca. Kiedyś bogini objawiła mu się we śnie i powiedziała, że niedaleko od świątyni jest jaskinia a w niej skarb. Po znalezieniu go podziel się nim z innymi. Jak mu przepowiedziała tak zrobił. Znalazł w jaskini pojedynczy kiełek herbaty, wyhodował z niego piękny krzew i obdarował sadzonkami sąsiadów. Listki krzewu miały niepowtarzalny smak i od tej pory ta herbata nosi imię „Żelazna Guanyin”. Jak Państwo wiecie rodzajów herbaty jest wiele choć słowo to nie oddaje faktycznej ilości jej rodzajów. W samych Chinach to ponad 3.000 gatunków. Jej picie rozpowszechnili Anglicy a dziś cały świat dzieli się na zwolenników herbaty i kawy. Tych drugich jest już ponoć więcej i ja do nich także należę. Na pokazie parzenia herbaty dowiedziałem się i naocznie stwierdziłem, że pierwszy napar się wylewa, a dopiero kolejne są wypijane. Ponoć najbardziej smakowite są te z trzeciego i czwartego naparu. Czarki z których pije się ten napój winny być malutkie i wyparzone gorącą wodą. O herbacie z tzw. „papierka” nikt  tam nie słyszał. Napisałem wyżej, że namawiano nas do kupna szlachetnych odmian tego napoju, ale sądząc po cenach jakie trzeba było zapłacić za 100 g opakowanie, stać na to tylko wyjątkowych smakoszy a na dodatek bardzo bogatych. Kupiłem jedynie malutkie herbaciane kuleczki, który są wykonywanie ręcznie, i które w przeźroczystym kielichu, po zalaniu ich wrzątkiem, zamieniają się w przepiękną herbacianą różę.

Na zakończenie słów kilka na temat potraw nie tyle egzotycznych co dla nas europejczyków wręcz nie do przełknięcia. To, że mięso psa jest uważane w Chinach za rarytas, to Państwo zapewne wiecie, ale to co teraz napiszę jest wyłącznie do wiadomości ludzi o wyjątkowej odporności. Jedna z potraw jedzonych w Kantonie nosi nazwę „trzy piski”. Nazwa pochodzi od pisków szczurzych noworodków (pierwszy gdy smakosz tego specjału chwyta go pałeczkami, drugi gdy go niesie do ust i trzeci kiedy go zjada). Tej potrawy nie próbowałem.

Wyrażam przekonanie, że cykl artykułów o Chinach nieco Państwu przybliżył wyobrażenie o tym kraju. Dziś Chiny to jedna z czołowych potęg światowej gospodarki, gdzie szanuje się tradycje, ale nadal wierzy w złe i dobre duchy. Dla mnie to zawsze będzie kraj tajemniczy i przez to fascynujący. Nie pytajcie Państwo czy chciałbym tam jeszcze pojechać. To oczywiste!!!

 

 

Fotorelacja

Read 131 times
Andrzej Chałupka

Pilot wycieczek niemalże od 30 lat...

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Dodaj komentarz

 

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…