SMAKI GRUZJI

Kiedykolwiek i gdziekolwiek wyjeżdżam za granicę naszego kraju zawsze, oprócz zabytków interesuje mnie miejscowa kuchnia. Interesuje mnie w niej przede wszystkim smak.

Kiedykolwiek i gdziekolwiek wyjeżdżam za granicę naszego kraju zawsze, oprócz zabytków interesuje mnie miejscowa kuchnia. Interesuje mnie w niej przede wszystkim smak. W swoim życiu jadłem wiele mniej lub bardziej egzotycznych potraw a ostatnio bliżej poznałem kuchnię Kaukazu a konkretnie Gruzji. Jak Państwo zapewne wiedzą Kaukaz to region położony na pograniczu Europy i Azji a do tego region bardzo strategiczny. Przez wieki historii przemieszczały się tam różne wojska, przenikały kultury, mieszały rasy, ale mieszały się także smaki. Stąd w kuchni kaukaskiej można wyczuć smak Turcji, Dalekiego Wschodu ale również Europy. Nie od dziś wiadomo, że najbardziej smaczne potrawy to takie, które zawierają w sobie wiele ingrediencji dokładnie ze sobą wymieszanych i nazwałbym to tak – przemacerowanych. Nie jestem w stanie, aby napisać za jednym zamachem o wszystkich potrawach które smakowałem w tamtym regionie więc ograniczę się do kilku podstawowych.

Zacznę od tego co i na naszym stole jest podstawowym artykułem spożywczym czyli od chleba. Od wielu tysięcy lat bez chleba, tego podstawowego, bo są różne jego odmiany, nie ma w Gruzji żadnego posiłku. Ten najbardziej popularny nazywa się lawasz. Jest prosty tak jak składniki z jakich się składa bo do jego upieczenia potrzeba tylko mąki pszennej, wody i soli. No, potrzebny jest jeszcze specjalny piec zwany tondira. Z mąki, wody i soli wyrabia się cieniutkie ciasto w formie owalnego naleśnika, które następnie przy pomocy specjalnej packi wkłada się do pieca przyklejając je do jwgo bocznej ścianki. Wypiek trwa bardzo krótko i już po chwili można delektować się gorącym chlebkiem, który w smaku przypomina placek, który podkradało się mamie jak robiła np. makaron do rosołu, i kładło się go na rozgrzaną blachę pieca węglowego. Lawasz może służyć jako łyżka do nabierania sosu, czy gęstego gulaszu, można go rozdzielić i w środek włożyć jakieś smakowite mięso czy dajmy na to ser. Krótko mówiąc lawasz to …lawasz i już!!!

Kolejna potrawą, z którą każdy kto był w Gruzji musiał się spotkać, jest chaczapuri. To chleb nadziewany serem nieco słonym w wersjach: ser w środku lub na zewnątrz. Ta odmiana chaczapuri z serem na wierzchu, a do tego z żółtkiem i masłem, a wszystko w kształcie łódeczki, nazywa się chaczapuri adżarskie (nazwa pochodzi od części Gruzji zwanej Adżaria). Chaczapuri jest w Gruzji wszechobecne. Chaczapuri z serem w kształcie placka można jeść z ręki czego nie da się powiedzieć o chaczapuri adżarskim. To osobne danie. Kiedy jadłem je po raz pierwszy to już jego widok był ucztą dla oczu. Kształt łódeczki a w środku złote oko żółtka zanurzonego w ciepłym, nieco słonym serku i na wierzchu pływający kawałek masła. Niezła bomba kaloryczna, ale za to jak smaczna!!! Trzeba delikatnie wymieszać ser z żółtkiem i masłem, a właściwie należy to robić etapami i taką masę przegryzać ciepłym kawałkiem chlebka (chleb po gruzińsku to puri ).

Teraz czas na coś bardziej wykwintnego. To czinkali  słynne gruzińskie pierogi. Swoim wyglądem przypominają misternie upleciony koszyczek zamknięty u góry. Koszyczek wykonany jest z cieniutkiego ciasta, wypełnionego mięsnym farszem. Farsz zamknięty ciastem pływa w rosole. Czinkali je się wyłącznie rękoma. Cała sztuka jedzenia polega na tym, aby wziąć pierożek do reki za tą „plecionkę” w górnej jego części, odwrócić go, delikatnie nadgryźć od dołu tak aby  wypić znajdujący się w środku rosół nie parząc się nim, a następnie zjeść resztę zostawiając nie zjedzoną w/w „plecionkę” (to tylko ciasto). Nieco skomplikowane, ale za to prawdziwe niebo w gębie!!! Na prawdziwej gruzińskiej uczcie, która może nawet trwać kilka dni i nocy, przed każdym z jego uczestników zawsze piętrzy się stos nie zjedzonych „plecionek”, które były częścią pierogów czinkali. Tutaj taka ciekawostka – w czasie gruzińskiej uczy, która zwie się supra, i która ma swojego głównodowodzącego zwanego tamada (udziela głosu, wznosi toasty) do stołu są donoszone coraz to nowe potrawy, a pustych talerzy się nie sprząta. Stos pozostawionych na stole talerzy świadczy o prestiżu tego, który ucztę wydaje. Dodam, że toasty są długie, kwieciste, z morałem i zawsze przepijane znakomitym gruzińskim winem.

Na koniec, tak jak na prawdziwej uczcie coś na słodko. Kiedy podróżowałem po Gruzji to w krajobrazie, który przesuwał się za oknami autokaru co i rusz widać było drzewa orzecha włoskiego. W jego uprawie Gruzja jest prawdziwą potęgą. Orzech włoski jest także częścią owej słodkości, o której chcę napisać. To czurczchele . Składniki: orzechy włoskie, sok z winogron zmieszany w odpowiedniej proporcji z mąką. Orzechy są nawleczone na nitkę (mogą być migdały) i polewane są gęstym, w wyniku gotowania, sokiem winogronowym. Masa zastyga i powstaje coś na kształt patyka powybrzuszanego od orzechów.. Nitkę można wyciągnąć a całość pokroić na małe kawałki i je po prostu zjeść. Smakują jak rzeczony orzech włoski tyle, że o kwaskowym smaku. Wyżej napisałem, że to coś na słodko. Nic bardziej mylnego. Nie ma w tym przysmaki ani grama cukru poza naturalnym z soku winogronowego.

Jak wspomniałem na początku niesposób, aby napisać o wszystkim czego próbowałem i smakowałem będąc w Gruzji. Najprościej jest tam…pojechać, aby samemu organoleptycznie sprawdzić, czy faktycznie w opowieściach o kuchni Kaukazu nie ma przesady. Moim zdaniem a właściwie „zdaniem” mojego podniebienia – nie ma!!! Już naprawdę na zakończenie – smaki Gruzji to nic wporównaniu z jego historię, zabytkami i ludźmi. O tym może następnym razem.

 

Fotorelacja

 

Read 203 times
Andrzej Chałupka

Pilot wycieczek niemalże od 30 lat...

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
More in this category: « KOLORY GRUZJI i ARMENII

Podobne

Dodaj komentarz

 

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…