GRUZJA – HISTORIA ZAKLĘTA W KAMIENIU CZ. IV

Kontynuujemy podróż po Gruzji. Na początek nie będzie o historiach zaklętych w kamieniu a raczej o mrocznych czasach stalinizmu.

Kontynuujemy podróż po Gruzji. Na początek nie będzie o historiach zaklętych w kamieniu a raczej o mrocznych czasach stalinizmu. Gori – to miejscowość na mapie Gruzji, która niczym szczególnym by się nie wyróżniała gdyby nie to, że urodził się tam ten, która jak głosiła piosenka na jego cześć: „…usta czerwieńsze miał od malin…”, czyli Josif Wisarionowicz Dżugaszwili najbardziej znany jako Stalin. To, że był bezwzględnym dyktatorem, tyranem, że z jego rozkazu przesiedlano całe narody i mordowano całe pokolenia ludzi mieszkających w Związku Radzieckim jego dzisiejszym rodakom mieszkającym w tym mieście jakoś nie przeszkadza, aby mieć muzeum jemu poświęcone. Tak po prawdzie to muzeum powstało jeszcze w czasach Związku Radzieckiego, ale po jego upadku nikt z włodarzy Gori nie pomyślał, że to raczej despekt niż chwała dla miasta mieć muzeum takiego człowieka na swoim terenie. Nie tylko muzeum bo jest tam jeszcze plac i aleja nosząca jego nazwisko. Budynek muzeum jest okazały w prawdziwie socrealistycznym stylu. Wewnątrz pełno pamiątek po nim, a także wszelkich informacji z różnych okresów jego życia. Na zewnątrz sporej wielkości pozłacana postać Stalina na pomniku i tutaj informacja poza Gori w żadnym innym mieście byłego Związku Radzieckiego nie ma pomników Stalina, zostały usunięte. Najbardziej oryginale są przewodniczki oprowadzające grupy po tym „miejscu”. Głosami nie znoszącymi przerywania im, nie pozwalającymi na jakiekolwiek komentarze, zachowują się tak jakby „wódz” nadal żył i od niego zależało czy będą nadal mogły opowiadać o jego sukcesach, bo tylko o sukcesach tego człowieka „tam” się mówi. Kronikarska ciekawość kazała mi to miejsce zobaczyć, ale wiem, że wielu uczestników wycieczki wolało czas przeznaczony na zwiedzanie muzeum poświecić na wypicie znakomitej kawy w pobliskiej kawiarni.

Jest jeszcze jedno miejsce w Gruzji, nierozerwalnie związane z imieniem Stalina. To Bordżomi (Borjomi) kurort znany z wody mineralnej, którą właśnie jako jedyną pijał Stalin, a i Churchil także. Miejsce „odkrył” i rozsławił wielki książę Michał Romanow w pierwszej połowie XIX wieku. Uzdrowisko/kurort co roku odwiedzała rodzina carska a razem z nią i dwór z carem związany. W latach Związku Radzieckiego bywała tam „wierchuszka” partyjna a po jego upadku piękne, drewniane wille podupadły i dopiero od niedawna „ciągną tam” całe rzesze kuracjuszy nie tylko z Rosji ale i z całego świata. Ponoć woda mineralna zawierająca związki węglowodanowo-sodowe z domieszka fluoru znakomicie leczy …kaca, stąd być może zamiłowanie wodza do niej. Oprócz tego woda ta działa leczniczo na schorzenia układu pokarmowego, żołądka i dwunastnicy, a ponieważ zawiera fluor także na zęby. Część uzdrowiskowa jest oddzielona od reszty miasta i stanowi swoistego rodzaju enklawę, w której zaczynają powstawać sanatoria-hotele naprawdę wysokiej klasy. Całość dopełnia przepiękny park zdrojowy.

Kiedy pisałem o Gruzińskiej Drodze Wojennej wspomniałem o Gadauri znanym już ośrodku sportów zimowych, a także o tym, że Gruzja starała się o organizację Olimpiady Zimowej. Rywalizowała o jej otrzymanie z rosyjskim Soczi i jak wiemy przegrała. Miejscem gdzie miały się odbyć igrzyska była miejscowość Bakuriani. Poznałem ją, bowiem grupy zwiedzające Gruzję często tam nocują. Bakuriani położone jest na wysokości ponad półtora tysiąca m.n.p.m. Wjeżdżając do niej człowiek ma wrażenie, jakby się cofnął w czasie bo domy i całe ich otoczenie wyglądają delikatnie mówiąc nie najlepiej. Kiedy jednak mija się ostatnie zabudowania oczom ukazuje się inne Bakuriani – wspaniałe hotele, piękne rezydencje, pensjonaty. Jak się okazuje w najbliższej okolicy jest mnóstwo tras zajazdowych o różnej skali trudności, różnych wyciągów słowem tego wszystkiego co narciarze kochają najbardziej. Dodać należy, że wszędzie widać trwające lub zaczynające się budowy kolejnych hoteli i domów wczasowych. Wierzę w to, że kiedyś, może nawet w niedalekiej przyszłości, Bakuriani zostanie stolicą Zimowej Olimpiady.

Żeby być w zgodzie z tytułem artykułu na jego zakończenia słów kilka o niepowtarzalnym, jedynym w swoim rodzaju, wyjątkowym nawet jak na Gruzję miejscu – to skalne miasto – klasztor Wardzia. Kiedy dojeżdża się do tego miejsca wzdłuż rzeki Kury, tej samej co płynie przez Tbilisi, nic nie wskazuje na to, że za chwilę oczom turysty, na drugim jej brzegu, ukaże się zbocze wyglądające jak olbrzymi „plaster miodu”. Jeszcze większe zdumienie wzbudza wśród nich informacja, że w średniowieczu zamieszkiwało je ok. 60.000 osób, rozmieszczonych na kilkunastu piętrach. Największy wkład w jego budowę i rozbudowę miała królowa Tamara, która doprowadziła tam wodę i zabezpieczyła miasto przed najeźdźcami. Miasto miało własne świątynie, mieszkalne pokoje, sale spotkań, pałac królewski. Spacerując po udostępnionych do zwiedzania miejscach czułem podziw dla budowniczych sprzed prawie 800 lat i zastanawiałem się ile zostanie z mojego miasta po takim okresie istnienia jak Wardzia.

 

Fotorelacja

 

Read 198 times
Andrzej Chałupka

Pilot wycieczek niemalże od 30 lat...

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Podobne

Dodaj komentarz

 

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…